niedziela, 19 lutego 2012

Zielony dom z Sajgonu.

Jeżeli mieliście okazję odwiedzić Sajgon to jesteście wśród grupy ludzi, która naprawdę rozumie znaczenie polskiego powiedzonka "ale Sajgon!". Miasto zbudowane chaotycznie z nieprzystających do siebie części, pełne życia, kolorów i kontrastu. Plątanina kabli tworząca swoistą pajęczynę nad głowami przechodniów, roje skuterów poruszających się jakby przepisy drogowe nie istniały, brudne ulice i zaułki oraz masy ludzi pędzących w sobie tylko wiadomych kierunkach. Jedno z najbardziej interesujących miejsc na ziemi (ocena zdecydowanie subiektywna) i obowiązkowa pozycja na mapie dla każdego szanującego się obieżyświata.

Co nas zadziwia jeszcze bardziej niż same miasto, to że mimo tego całego chaosu potrafią tam powstać naprawdę wspaniałe dzieła sztuki, designu i architektury. Dzisiaj chcielibyśmy Wam przedstawić architekta prosto z Wietnamu. Vo Trong Nghia ma już na koncie imponującą listę projektów. Współpracował między innymi przy expo 2010 Wietnam, Water and Wind Cafe oraz dość długiej liście budynków rządowych i willi.

Jako młody człwiek Ngia zdobył stypendium w szkole architektonicznej w Japonii. W swoich budynkach, oprócz wiedzy zdobytej w kraju kwitnącej wiśni, wykorzystuje również tradycyjne elementy architektoniczne i artystyczne związane z kulturą Wietnamu. Projekt, którego zdjęcia możecie zobaczyć poniżej, to jednorodzinny budynek mieszkalny zaprojektowany tak, by przynosił na myśl tropiki i dostarczał jak największej ilości naturalnego światła. Znakomicie komponuje się z tropikalnym klimatem Sajgonu, a dzięki dużej ilości zieleni, zdecydowanie ożywia okolicę.

Architects: Vo Trong Nghia
Location: Saigon, Vietnam
Project team: Daisuke Sanuki, Shunri Nishizawa
Photographers: Hiroyuki Oki

















































via: designhk, Vo Trong Nghia

 

sobota, 18 lutego 2012

Tajemnicza sztuka---Natalia Maroz

Za tymi pełnymi magii grafikami, które możecie zobaczyć niżej, stoi młoda, utalentowana fotograf z Ukrainy, Natalia Maroz. Jej prace mają w sobie to coś pociągającego, co możemy odnaleźć w filmach Tima Burtona czy książkach Daniela Handlera (Lemony Snicket), każda z nich wydaje się być okładką do jakiejś niesamowitej opowieści. W każdym razie, napewno pobudza wyobraźnię. Co wy na to?

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

Natalia Maroz: digital art

via: ego-alterego, Natalia Maroz

 

piątek, 17 lutego 2012

Wimpy-Burgery Braille'a

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=5YAchE0-o-o



Wiele rzeczy widziałyśmy w naszym, już nie tak krótkim życiu, ale ta akcja z burgerami dla niewidomych jest po prostu niesamowita.

Wimpy, restauracja z RPA postanowiła dotrzeć do osób niewidomych, a przy okazji wywołać kilka uśmiechów na ich twarzach. Za pomocą ziaren sezamu, na swoich bułkach do burgerów ułożyli napisy w języku Braille'a. Na filmie można zobaczyć jakiej precyzji i zaangażowania trzeba, żeby na cieście ułożyć tak skomplikowane wzory. Wiadomość brzmiała: "100% czystej wołowiny, specjalnie dla Ciebie". Wyraz zaskoczenia na twarzach niewidomych osób kosztujących tych kanapek "z niespodzianką"... bezcenny :)

Widać wszystko jest możliwe, jeśli włożymy w to odrobinę naszego serca. Mimo, że jest to tak niewielki gest w stronę społeczności niewidomych, jest to również znakominy przykład jak mało skomplikowana akcja może być skuteczna w dotarciu do grupy docelowej. Wimpy twierdzi, że informacja o ich burgerach dotarła do ponad 800.000 upośledzonych wzrokowo ludzi.













czwartek, 16 lutego 2012

Festiwal Światła, Ghent 2012

Kreatywność ludzka nie zna granic. Szczególnie jeśli chodzi o wymyślanie co tu robić w mroźny, zimowy wieczór.

Jak dla nas, w konkursie na najbardziej magiczny, styczniowy wieczór prowadzi Belgia. W Belfortstraat, pod koniec ubiegłego miesiąca zorganizowali prawdziwie bajkowy festiwal świateł. Impreza przyciągnęła ponad 200.000 ludzi, a atmosfera, która zapanowała tego wieczoru zapadła w pamięć wszystkich odwiedzających.

Same przygotowania zajęły ponad 6 miesięcy. Firma Luminarie de Cagna z Ghent zainstalowała 55.000 (!!!) świateł LED.  Przedsiębiorstwo, które zajmowało się przygotowaniem całej imprezy, samo w sobie jest już ciekawe. Rodzinny interes, założony w 1930 roku, specjalizujący się oświetlaniem ulic i budynków za pomocą... lamp olejnych i karbidowych. Szybko przestawili się na światło elektryczne, a od roku 2006 do swoich nowych projektów używają jedynie świateł LED. Zazwyczaj lampki są łączone w ogromną kurtynę ze światła, która jest nakładana na fasady budynków lub olbrzymich obiektów. Podczas Ghent Light Festival 2012, ulisa Belfort została przemieniona w ogromnych rozmiarów kolumnadę z drewna i tysięcy kolorowych świateł, zbudowaną tak by przynosiła na myśl renesansową architekturę. Pubiczność, przez imponujących rozmiarów, wysokie na 28 metrów wejście, wchodziła do iście bajkowej galerii, otoczona przez światło i kolory.

Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć i filmów z oficjalnej strony imprezy. To nie to samo, co zobaczyć to na żywo... ale uwierzcie, też robi wrażenie.

Kolejny pokaz Luminarie de Cagna odbędzie się w Valencji (9-19 marzec) oraz w Jerozolimie (6-14 czerwiec).

Nie zapomnijcie o wcześniejszym zarezerwowaniu biletów!

http://vimeo.com/35914033

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=RG8M68yeMBI















picture images via: lichtfestivalgent

video via : 3alem2020

środa, 15 lutego 2012

Elegancja lat 50-tych według Vogue Russia

Lata pięćdziesiąte to jeden z najbardziej fascynujących okresów w historii mody po drugiej wojnie światowej. Był to etap przejścia, kiedy kobiety zastępowały nudne, purytańskie stroje słodkimi, sexownymi, jednak wciąż niewinnie wyglądającymi kreacjami.

Dzięki współracy Prady i Vouge Russia mamy okazję choć na chwilę przenieść się do tych niezwykle kreatywnych lat 50-tych. Zapraszamy na podróż w czasie!

002564bab90d1068a74f1b

clip_image002

clip_image004

clip_image006

clip_image008

clip_image010

clip_image012

clip_image014

clip_image016

clip_image018

clip_image020

clip_image022

clip_image024

via: xxlifexx